O mnie

"Jeśli jesteś uwięziony pomiędzy tym, co czujesz, a tym, co wypada zrobić i co pomyślą inni, zawsze wybieraj to, co może sprawić, że będziesz czuł się szczęśliwy. Chyba, że chcesz, by szczęśliwi byli wszyscy oprócz Ciebie!" Nie odkładam marzeń. Odkładam na marzenia:)

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozmowy małżeńskie

B:A może pojechalibyśmy do cholery na jakieś wakacje?!
W:A co tam jest?
B:Gdzie?
W: Nooo... w Docholery! :)))


piątek, 8 czerwca 2012

O jedną pannę i kawalera mniej:)

Sezon weselny 2012 / 2013 uważam za uroczyście i z pompą (oraz szczękiem oręża:) ) otwarty :) Pięknie, zacnie i radośnie było do tego stopnia, że dzisiaj już nawet nie chce mi się w domu podłogi umyć. A czysta podłoga to dla mnie (zazwyczaj) 11-ste przykazanie;)))
Aszzzz,to było weselisko:)))
:*

środa, 6 czerwca 2012

Są miejsca na ziemi...

gdzie każde - za wielkim przeproszeniem - pierdnięcie musi trwać 3 i pół godziny. Celem dzisiejszego spotkania dla przeciętnego pedagożyny było podniesienie 3 razy ręki, co stanowiło znak zgody na pozytywne zaopiniowanie czegośtam. Trwało to od 14:30 do 18:00 :] Kocham ludzi, którzy kochają utrudniać sobie i innym wszystko, co możliwe.
Błogosławiona moja pierwsza pani dyrektor, która takie bzdety załatwiała góra w 50 minut.
I zamiast relaksować się przed weselem, znów wróciłam z bólem głowy i wulgaryzmem cisnącym się na usta.

wtorek, 5 czerwca 2012

Komplementy korytarzowe

- Proszę paniiiiii!!!
- Słucham!!!
- A pani to już idzie do domu?
- Tak.
- A ja panią kocham!!!
Lekkie zaniemówienie.
- Mimo to - idę!!!
:)

Wczoraj usłyszałam, że wyglądam na 18 lat - widać, że koniec roku się zbliża i wszyscy chcą czwórkę.
;)

niedziela, 3 czerwca 2012

Nice:)

"Ale pani chociaż się śmiała i aż tak dużo zadań nie dawała! Pani tak fajnie zawsze się śmiała..."

Źródło: była uczennica.

A cały rok mi truli, że zadań za dużo! Co nie zmienia faktu, że miło mi i się zaczerwieniłam.:)
Dlaczego zawsze takie rzeczy przychodzą do mnie, kiedy podejmuję decyzję o rozwodzie z oświatą?

sobota, 2 czerwca 2012

Przeczytać, nie przeczytać?

Głupie pytanie! Przecież od czytania nikt jeszcze nie umarł, tym bardziej, że przy dobrej książce zawsze stawiam zdecydowane "lubię to", jeszcze bardziej zwłaszcza, że nadchodzą bezrobotne wakacje, a liczę się i z tym, że po wakacjach też może być bezrobotnie. No i to TOP w Empiku. Chętnie bym przeczytała, chociaż obawiam się, że  w tym wypadku może mi zaszkodzić, bo już i tak patrzę bykiem na tą sferę życia, no i już padło pierwsze pytanie z serii "szykuje się coś?" pod adresem małżeństwa mego.:/
Nie, nie szykuje się, po szkolnych doświadczeniach nie szykuje zdecydowanie, po szkolnych wycieczkach jeszcze bardziej zdecydowanie, a po przeczytaniu tej książki to już chyba zdecydowanie aż do granic zdecydowania.
http://www.empik.com/macierzynstwo-non-fiction-relacja-z-przewrotu-domowego-wozniczko-czeczott-joanna,p1048715857,ksiazka-p#review

"Macierzyństwo non - fiction. Relacja z przewrotu domowego."

Jeśli zdecyduję się przeczytać, to napiszę, a raczej się zdecyduję.

I to wcale nie tak, że nie lubię dzieci - bo lubię.:)

piątek, 1 czerwca 2012

A miałam wszystko posprzątać...

"Pani przyjdzie jutro na 9:30, ok?"
No przyjdzie, przyjdzie - i tak mam na 9:30 w piątki. W sumie szkoda, bo wolałabym na 8 i żeby szybciej wrócić do domu.

Za 45 minut:
"To pani przyjdzie na dziesiątą, znaczy wpół do i pójdzie pani z klasą na rozgrywki."
No dobra,chociaż wolałabym na 8 i szybciej wrócić, no ale przynajmniej się wyśpię.

A jednak nie... Kolejne 45 minut minęło:
"Wie pani cooo, jednak pani przyjdzie na 8, bo to wszystko się kończy o 11:30. I zagadki o 8 pani zrobi.

Ano dobra,nie pośpię, ale o 12-ej jestem w domu!Yeaaah! Taki Dzień Dziecka to ja lubię - w piątki pracuję od 9:40 do 13:30, a świątecznie od 8 do 11:30. W to mi graj!

Pani przyszła na 8, oznajmiając mężowi, że dziś pracuje króciutko, pani zrobiła zagadki, poszła z klasą na turniej, szczęśliwa, że już po 10-ej i zaraz wolne.:) Wróci do domku, posprząta wszystko od stóp do głów, z góry na dół, wszerz i wzdłuż, potem się jeszcze poobija, wypocznie, poprzeciąga się, poklawiszuje na keyboardziku i zacznie świętować pierwszy wolny od trzech tygodni weekend.



Ostatecznie 11: 30 trwała do 14:00. Pani pracowała więc ponad 2 godziny za free, wróciła do domu z bólem głowy i niewąsko wkurwiona!

Wszystkiego dobrego z okazji Dnia Dziecka!