O mnie

"Jeśli jesteś uwięziony pomiędzy tym, co czujesz, a tym, co wypada zrobić i co pomyślą inni, zawsze wybieraj to, co może sprawić, że będziesz czuł się szczęśliwy. Chyba, że chcesz, by szczęśliwi byli wszyscy oprócz Ciebie!" Nie odkładam marzeń. Odkładam na marzenia:)

piątek, 17 sierpnia 2012

I nadchodzi,proszę Państwa! :D

Niech Was nie zmyli ta buźka, ja się wcale nie cieszę (że nadchodzi), aczkolwiek ubawiłam się po pachy!


"- Proszę pani, proszę się uspokoić, bo zaraz pojadę po premii!
- Przepraszam, po czym?" :D:D:D


A zresztą, co ja będę mówić - kto kiedykolwiek miał zaszczyt, ten wie...
;)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Pyzy radości małe :)

Siadłam, zebrałam się, napisałam. :) Znów poczułam, że pisanie to chyba to, co kocham i może umiem dobrze robić... Kocham wpadać w ten niewytłumaczalny trans, kiedy łapię wiatr w żagle i płynę po fali słów, które same wpadają mi do głowy.
Może nie powinnam była dać się zwieść chwilowemu zachwytowi po praktykach pedagogicznych, tylko iść za ciosem, który mnie powiódł na ten, a nie inny kierunek. Z drugiej strony - nic nie dzieje się bez przyczyny i każdy jest kowalem swojego losu. Nic straconego.:)

W każdym razie odbiorca zadowolony, choć nie należy się nim sugerować, bo to istotka, która od siedmiu lat jest bezkrytyczna względem mnie;) I za to <3 A ja się jeszcze muszę przespać z moim tekstem, a potem podłubać w jego szczegółach, tak jak dłubie się przy uszytej już sukience i likwiduje odstające nitki.:)

Czasem lubię poniedziałki.:)))
A jutro dom z duszą.:)



Kocham Was wszystkich:)


Powiew studenckich wspomnień :)

Czy A_psik pamięta, jaki ubaw miałyśmy, widząc reklamę tego wydania na tablicy przed sąsiadującą z naszym M-3 księgarnią na M?:) A że było to w czasach, gdy Pyza kochała swoje "seicento koloru brzoskwiniowego" i "fruwające kolczyki, które pod kolor pasują do jej bryki"...
Swoją drogą ciekawe czy szanowna koleżanka pamięta z jakiego klasyku naszej studenckiej twórczości pochodzą te cytaty? :DDD

A przed Państwem Pyza:


:))))))))))))))))))))))))))))))



Igrzyska, igrzyska i po igrzyskach

Niech ten post będzie drugą częścią mojego zadośćuczynienia za to, że do połowy lipca nie miałam pojęcia o tegorocznych igrzyskach. Myślę, że odkupiłam swe winy (choćby tym winem zmieszanym z potokiem łez tak gorzkich, że aż miałam zgagę po feralnym meczu - było minęło). A tak serio - jakoś tak głupio bez tych igrzysk w TV, a człowiek, który siedzi sam w domu od rana do późnego popołudnia coś może na ten temat powiedzieć. Ile można oglądać ( a raczej odsłuchiwać, bo tak to mam zwykle ) powtórki? A tu i emocje były, i nieprzewidywalność. No cóż - było, minęło. "Nic nie może przecież wiecznie trwać..."

Ogólnie jestem istotą szybko przywiązującą się do wszystkiego, szybko się przyzwyczajam nawet do jakiegoś rytmu dnia, do ludzi, którzy są wokół choćby przez krótki czas, nawet do oczekiwania na coś, do jakiejś myśli. Nie lubię kiedy kończy się coś fajnego, ale z drugiej strony wiem, że to COŚ jest tak fajne dlatego, że nie trwa wiecznie.

Wracając do igrzysk - niewiele mogę powiedzieć o ceremonii zamknięcia, bo trochę ją przespałam,w zasadzie tak od połowy, ale to, co widziałam, zanim zasnęłam, było niezłe.:) A tak z osobistych pyzatych rozważań... to chyba były pierwsze letnie igrzyska, które wydały mi się równie ładne, jak zimowe. Zawsze jakoś te drugie bardziej mnie poruszały. Mogę też powiedzieć, że te igrzyska to dla mnie symbol czegoś zupełnie nowego i przewrót w moich kręgach zainteresowań, którego w życiu bym się nie spodziewała. Bo oto ja, poważny (!!!) pracownik sektora publicznego, któremu (pracownikowi, nie sektorowi!) siatkówka raczej obca, wpisuję na listę swoich marzenioplanów mecz siatkówki właśnie! A nakłania, zachęca, nakręca mnie tym przedstawiciel populacji gimnazjalnej, na którą przez ostatnie miesiące wylałam więcej jadu niż w ogóle posiadałam!;) Na szczęście nie na wszystkich - są jeszcze dinozaury na świecie.;)

Konkluzja: bez względu na wiek trzeba się ciągle na coś pozytywnie nakręcać. Inaczej wszyscy byśmy zwariowali na tym świecie.:)

Dowcip tygodnia :)

Od wczoraj się nim jaram :D

Mąż i żona jadą autem przez wieś, a że są po ostrej kłótni, nie odzywają się ani słowem. Nagle zauważają pasące się świnie, żona złośliwie mówi:
- Popatrz, Twoja rodzinka!
A mąż na to:
- Tak, teściowie!


Hahahahahaha:DDD

No, to już nic więcej nie powiem:D

niedziela, 12 sierpnia 2012

Czas pisania,pisania to czas :)

Nazbierało się robótki, nazbierało się okazji - uświadomiłam sobie właśnie, że wszystko jest coraz bliżej, że to już za chwilę i wreszcie trzeba coś fajnego napisać, wymyślić, ułożyć i po prostu rozruszać swoją kreatywność, dołożyć atramentu do stalówki wbudowanej w mojej głowie. Jutro więc do piór, narodzie! Najpierw teksty użytkowe, potem rozrywkowe.


A potem może jeszcze to: