O mnie

"Jeśli jesteś uwięziony pomiędzy tym, co czujesz, a tym, co wypada zrobić i co pomyślą inni, zawsze wybieraj to, co może sprawić, że będziesz czuł się szczęśliwy. Chyba, że chcesz, by szczęśliwi byli wszyscy oprócz Ciebie!" Nie odkładam marzeń. Odkładam na marzenia:)

piątek, 27 czerwca 2014

Ewolucja pedagogiczna, czyli pierwsze wakacyjne rozmyślania :)

I już. Pierwsze świadectwa rozdane, pierwsze arkusze wypełnione, pierwsze nagrody, pierwszy rok, pierwsza klasa. Pierwsze sukcesy. I pierwszy raz ja rozdająca, a nie odbierająca cenzurkę.:) I chyba pierwszy raz rutyna końcoworoczna. Rocznik dzisiejszych trzecioklasistów to już czwarty rocznik, który "żegnam". Na pierwszym swoim zakończeniu roku, żegnając szóstoklasistów, przepłakałam całą akademię. Rok później - żegnając pierwszych moich gimnazjalistów, przepłakałam 3/4 akademii. Rok temu - znów przy gimnazjalistach - popłakałam tylko chwilkę. W tym roku nie uroniłam nawet łzy. Rutyna i pogodzenie się z tym, że takie są koleje losu. Albo po prostu gromadzenie sił na "za dwa lata", kiedy moja klasa będzie kończyła gimnazjum. Oooooooooj, tego sobie nie wyobrażam!;)

A tymczasem... mamy to! :)

niedziela, 22 czerwca 2014

Tydzień? Serio? ;)

Mówią, że serio, ale wierzyć się nie chce. Jakoś tego nie czuję. Może dlatego, że stos dokumentów do wypełnienia przez wychowawcę jest tak wysoki, że zasłania mi widok na przyszły weekend. Nawet nie mam czasu poprzeżywać, że we wtorek dentysta.;)

sobota, 21 czerwca 2014

Takie sytuacje, takie zdarzenia :)

A było ich ostatnio, było.:) Maraton wycieczkowy (po którym odkryłam, że receptą na schudnięcie u mnie jest przede wszystkim ruch, bo po takiej wycieczce zawsze mam z dwa kilo mniej, pomimo zjedzenia plastiku w KFC). Z maratonem wycieczkowym połączyło się kilka przypadkowych spotkań z naszymi siatkarzami - najpierw Kłos&Wrona, potem Pit Nowakowski na zakupach, gdzieśtam obok Bernardo Rezende (ale wtedy postawiłam na w/w duet), no i jakby tego było mało dziś jeszcze dwóch, prawie dwóch właściwie, bo jeden to menago Zaksy. Ale za to w jakich okolicznościach! Ano w okolicznościach takich, że podczas alarmu przeciwpożarowego w OO w tłumie ludzi (nie do końca odpowiedzialnych zresztą...) zauważyłam Pawła Zagumnego.:) A później rzeczony już menago spacerował po galerii , dwa razy mijając nas spożywających niezbyt zdrowe jedzenie.;)
Alarm przeciwpożarowy okazał się niegroźny, toteż mogliśmy kontynuować zakupy i konwersację z D., która poratowała nas przechowaniem dziwnych i mniej dziwnych zakupów. Chwała jej za to, bo nie wiem, jakbyśmy kursowali pomiędzy C&A a H&M z rowerko-samochodzikiem dziecięcym w ręku.;)
I tak minęła ostatnia "rokoszkolna" sobota.:)

niedziela, 18 maja 2014

(przy)Byłam,zobaczyłam,zwyciężyłam:)

No i usłyszałam, więc już wierzę,że to działo się naprawdę:) Oczywiście nagrałam hymn i się podzielę, jak tylko podepnę się do kompa. Jedno mogę stwierdzić z całą pewnością-najważniejsze z 11-tych brzmi: MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ:) :) :)

piątek, 16 maja 2014

Nadzieja :)

Co za tydzień... Następny zapowiada się nie lepiej, żeby nie powiedzieć, że jeszcze gorzej. Cóż poradzić. Jak ktoś niedawno gdzieś to zgrabnie ujął: "Co Cię nie zabije, to Cię wku...". To drugie mam ostatnio nagminnie w miejscu zwanym pracą. Syndrom późnej wiosny i wielkiego wypalenia po kilku miesiącach, z których ostatnie są coraz gorsze. Ale o tym już wspominałam. Na szczęście stwierdzam, że nadzieja jest w narodzie. Świat to nie tylko naburmuszony i rozdarty przypadek przypadkiem zajmujący coś na kształt stanowiska. Świat to na szczęście pani w punkcie ksero, które drukuje na kolorowo, po czym stwierdza, że policzy taniej, bo koloru mało zużyła; świat to sąsiad, który podczas naszej nieobecności zawiesił na klamce torebkę z wielką główką sałaty (przepysznej zresztą, pewnie dlatego, że podarowanej z sercem:)), świat to cztery kartki w formacie A4 na jutrzejsze spełnienie się marzenia:)...  I kilka innych aspektów codzienności, dzięki którym nawet jak już się wkur..., to jakoś z tego wyjdziesz;). Bo kolejne z ważnych jedenastych mówi, że to, co nie mieści się w głowie, należy mieć w czterech literach nad udami. I tego się trzymajmy.;)
I trzymajmy się kciuków za jutro, bo dopóki nie usłyszę Mazurka, to chyba nie uwierzę.:)

poniedziałek, 12 maja 2014

Misie :)

A w zasadzie marzy mi się... Marzy mi się już jak jasna cholera!






 Dobrze, że po drodze mam sobotni siatkarski Wrocław.:) Małe cele pozwalają przetrwać. A może lepiej powiedzieć "bliższe cele", bo w końcu o tym marzyłam.:)

sobota, 10 maja 2014

Najważniejsze z jedenastych:)

Im krótszy proces planowania, tym większa radocha.;) Przynajmniej ja tak mam. W ten sposób w minutę spłodzono, a w dobę urodzono pomysł i bilety na Turniej kwalifikacyjny do ME2015.
17.maja Wrocław:) Słowem: keep calm i jedź na reprezentację.:)