Pomimo uroków całego Trójmiasta, ja - dziecko neo ;) - zamieszkałabym właśnie tu. Nie zważając na plażę bardziej obleganą i mniej czystą niż w Jelitkowie, nie zważając na śmierdzące glony na brzegu i nie zważając na 7,50 PLN za wejście na molo.;) Jakoś tak mi Sopot przypadł do gustu.
Jest jeszcze "Monciak" z krzywym domkiem, pozostał jednak nieuwieczniony w obiektywie.:( Ale potwierdzam, że nadal istnieje.;)
O mnie
- pyza
- "Jeśli jesteś uwięziony pomiędzy tym, co czujesz, a tym, co wypada zrobić i co pomyślą inni, zawsze wybieraj to, co może sprawić, że będziesz czuł się szczęśliwy. Chyba, że chcesz, by szczęśliwi byli wszyscy oprócz Ciebie!" Nie odkładam marzeń. Odkładam na marzenia:)
niedziela, 13 lipca 2014
Stary ( i piękny) Gdańsk
Neptun czuwający nad remontem Dworu Artusa.;)
Brama Zielona.
Brzeg Motławy.
Żuraw - jak dla mnie symbol gdańskiej starówki wespół w zespół z Neptunem, of course.
Baltic Sail 2014 - zlot żaglowców nad Motławą.
Obrazki trójmiejskie, czyli to co dobre... ;)
Na początek plaża w Jelitkowie - nasz cel niemal każdego dnia, który w zestawieniu z idealną pogodą na "plażing, smażing" przekonał nas do porzucenia koncepcji odwiedzin oliwskiego zoo i (wstyd się przyznać) Westerplatte... Zamiast zgłębiać przyrodę i historię, wygrzewaliśmy się, a w miarę ocieplania się wody również moczyliśmy, właśnie na Jeltikowie. I nie żałuję - przynajmniej jest pretekst, żeby wrócić do Trójmiasta.:)
Poniżej - Jelitkowo w wersji chłodniejszej i w wersji upalnej.:)
Poniżej - Jelitkowo w wersji chłodniejszej i w wersji upalnej.:)
środa, 2 lipca 2014
Misja "Gdańsk Główny":)
Już za chwilę,już za moment!:) Doczekałam się!Może jak zobaczę jutro morze,to uwierzę,że to już naprawdę wakacje.:)
piątek, 27 czerwca 2014
Ewolucja pedagogiczna, czyli pierwsze wakacyjne rozmyślania :)
I już. Pierwsze świadectwa rozdane, pierwsze arkusze wypełnione, pierwsze nagrody, pierwszy rok, pierwsza klasa. Pierwsze sukcesy. I pierwszy raz ja rozdająca, a nie odbierająca cenzurkę.:) I chyba pierwszy raz rutyna końcoworoczna. Rocznik dzisiejszych trzecioklasistów to już czwarty rocznik, który "żegnam". Na pierwszym swoim zakończeniu roku, żegnając szóstoklasistów, przepłakałam całą akademię. Rok później - żegnając pierwszych moich gimnazjalistów, przepłakałam 3/4 akademii. Rok temu - znów przy gimnazjalistach - popłakałam tylko chwilkę. W tym roku nie uroniłam nawet łzy. Rutyna i pogodzenie się z tym, że takie są koleje losu. Albo po prostu gromadzenie sił na "za dwa lata", kiedy moja klasa będzie kończyła gimnazjum. Oooooooooj, tego sobie nie wyobrażam!;)
A tymczasem... mamy to! :)
A tymczasem... mamy to! :)
niedziela, 22 czerwca 2014
Tydzień? Serio? ;)
Mówią, że serio, ale wierzyć się nie chce. Jakoś tego nie czuję. Może dlatego, że stos dokumentów do wypełnienia przez wychowawcę jest tak wysoki, że zasłania mi widok na przyszły weekend. Nawet nie mam czasu poprzeżywać, że we wtorek dentysta.;)
sobota, 21 czerwca 2014
Takie sytuacje, takie zdarzenia :)
A było ich ostatnio, było.:) Maraton wycieczkowy (po którym odkryłam, że receptą na schudnięcie u mnie jest przede wszystkim ruch, bo po takiej wycieczce zawsze mam z dwa kilo mniej, pomimo zjedzenia plastiku w KFC). Z maratonem wycieczkowym połączyło się kilka przypadkowych spotkań z naszymi siatkarzami - najpierw Kłos&Wrona, potem Pit Nowakowski na zakupach, gdzieśtam obok Bernardo Rezende (ale wtedy postawiłam na w/w duet), no i jakby tego było mało dziś jeszcze dwóch, prawie dwóch właściwie, bo jeden to menago Zaksy. Ale za to w jakich okolicznościach! Ano w okolicznościach takich, że podczas alarmu przeciwpożarowego w OO w tłumie ludzi (nie do końca odpowiedzialnych zresztą...) zauważyłam Pawła Zagumnego.:) A później rzeczony już menago spacerował po galerii , dwa razy mijając nas spożywających niezbyt zdrowe jedzenie.;)
Alarm przeciwpożarowy okazał się niegroźny, toteż mogliśmy kontynuować zakupy i konwersację z D., która poratowała nas przechowaniem dziwnych i mniej dziwnych zakupów. Chwała jej za to, bo nie wiem, jakbyśmy kursowali pomiędzy C&A a H&M z rowerko-samochodzikiem dziecięcym w ręku.;)
I tak minęła ostatnia "rokoszkolna" sobota.:)
Alarm przeciwpożarowy okazał się niegroźny, toteż mogliśmy kontynuować zakupy i konwersację z D., która poratowała nas przechowaniem dziwnych i mniej dziwnych zakupów. Chwała jej za to, bo nie wiem, jakbyśmy kursowali pomiędzy C&A a H&M z rowerko-samochodzikiem dziecięcym w ręku.;)
I tak minęła ostatnia "rokoszkolna" sobota.:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












